10 największych unijnych absurdów

Od czasu gdy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej minęło już 10 lat.

Co jakiś czas słyszymy o nowych dyrektywach oraz przepisach wydawanych przez Unię dla wszystkich Państw członkowskich.

Niestety bądź stety musimy przestrzegać tych przepisów chodź często są one absurdalne, w innym wypadku na nasz kraj mogą zostać nałożone sankcje.



Zacznijmy od początku absurdalnych przepisów

1. W 1995 UE wprowadziła dyrektywę dotyczące uprawy bananów i ogórków.

A co za tym idzie banan, aby być prawdziwym bananem, musi mieć co najmniej 14 cm długości, a jego zakrzywienie powinno było mieć co najmniej 27 mm

Podobnie jest z ogórkami; te nie wystarczająco proste nie nadają się na sprzedaż.


Dyrektywa to została na szczęście uchylona w 2008 r.
2. W 2011 roku wprowadzono dyrektywę, która zakazywała promowania suszonych śliwek jako produktów wspomagających wypróżnianie.



3. Kolejny absurd brukiew to nie rzepa ale nie zawsze, jeżeli brukiew wchodzi w skład pieroga kornwalijskiego to może być nazywana rzepą


4. W 2001 roku marchew z warzywa stała się owocem, dzięki czemu Ci którzy produkują marchewkowy dżem mogą liczyć na wsparcie unii, która dofinansowuje produkcje dżemów jedyne z owoców. 



5. W 2010 roku nasz ślimak przemienił się w rybę… !

I to na żądanie Francji, gdzie jest on jednym z przysmaków tamtejszej kuchni.

A dlaczego?

Dlatego, iż Unia dofinansowuje hodowle ryb a nie ślimaków



6. Woda nie nawadnia organizmu.

Unia zakazała producentom wody umieszczania na etykiecie informacji iż woda pomaga zapobiec odwodnieniu.


7. Dyrektywa z 2011 roku zabrania dzieciom do lat ośmiu dmuchania balonów bez nadzoru rodziców.

8. By wejść na drzewo musimy posiadać specjalne pozwolenie oraz przebyć odpowiednie ćwiczenia.

9. Nasza kochana Unia wyszła z pomocą do wszystkich osób noszących kalosze i w 1989 r. wydała dyrektywę by do każdej pary kaloszy dołączona była wielostronicowa i przetłumaczona na kilka języków instrukcja obsługi.


10. W dyrektywie z 2001 roku dokładnie dowiemy się jak powinna być zbudowana drabina by ograniczyć wypadki osób, które wykorzystują je przy pracy.

Dowiedzieć można się m.in. o tym iż kąt nachylenia drabiny wynosić powinien od 65 do 75 stopni, że z drabiny trzeba schodzić oczywiście tyłem itd.

Jak to czytam zastanawiam się tylko jak bardzo niebezpieczne życie było by bez tych wszystkich przepisów oraz dyrektyw, które wydaje Unia w trosce o dobro jej członków.

Myślę, że bez tego wszystkiego nie przetrwalibyśmy do dziś….

Pozdrawiam,
I.

Etykiety: